piątek, 25 sierpnia 2017

Post drugi, nadal o tym o co tu chodzi



Opowiadanie będzie połączeniem inspiracji kilkoma dobrze wykonanymi figurkami z gry bitewnej i sesji RPG. Tak, brzmi jak przepis na katastrofę. Ale figurki dostarczyły tylko pomysłów na postacie, a sesja pomogła trochę z fabułą.

Rzecz będzie działa się w średniowiecznym mieście, rodem z fantasy, choć bez wielu udziwnień, co najwyżej pojawi się ogr jakiś i krasnolud. Nawet czarodzieja tam nie uświadczycie, choć na ten moment nic nie obiecuję, może się jakiś zabłąka.
Bohaterowie są członkami oddziału straży miejskiej. Trochę jak u  Rembrandta, tylko nie tak dobrze. I, jak to zwykle bohaterowie, żyją w ciekawych czasach. Władze miasta wypowiedziały wojnę mafii, a strażnicy są w tej wojnie mimowolnymi żołnierzami. Aż wreszcie okazuje się, że po mafijnym sznurku docierają do władz miasta, a wtedy te wypowiadają wojnę strażnikom.

Bohaterowie, cała szóstka, to płotki, ludzie na samym dole politycznych rozgrywek. Opowiadanie nie będzie skoncentrowane na wydarzeniach w mieście, raczej na samych bohaterach, ich relacjach, zmianach jakie w nich zachodzą pod wpływem wydarzeń. Lubię obserwować istoty ludzkie w czasie kryzysu. Zresztą nie jestem sam, bo co druga książka jest właśnie taką obserwacją.

Na ten moment nie mam wiele. Mam postacie. Wiem jak wyglądają (figurki), nie znam jeszcze wszystkich imion, ale powoli nabierają cech i budzą się do życia. Mam fabułę, spisaną w bardzo ogólnych punktach. Wiem co się stanie, nie wiem jeszcze kto i w jaki sposób będzie w to zamieszany. Mam mały, czerwony zeszyt ze sklepu Muji, w którym spisuję to wszystko moim niemożliwym do przeczytania charakterem pisma.

Przyznacie, że zaczyna się nieźle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Opowiadanie, które powstanie i te, których nigdy nie napiszę

W którymś momencie powstawania opowiadania, i to nie zawsze zdarza się na początku, muszę zdecydować o czym będę pisał. Wybrać główny...