Natchnienie to takie kapryśne stworzonko, czasami się pojawia, ale częściej jednak raczej wolałoby nie, żeby zostawić je w spokoju i nie ruszać, bardzo proszę.
Natchnienie pojawia się czasami i przynosi pomysł, który potem będzie kiełkował, zamierał, odradzał się, zajmował myśli, rozkojarzał.
Pewnego dnia najwyraźniej spotkaliśmy się - ja, natchnienie i pomysł - i od tej pory w głowie powstaje mi opowiadanie.
Ten blog nie służy niczemu. Będzie chaotyczną kroniką powstawania opowiadania. Od pomysłu, poprzez jego zmiany i ewolucje, planowanie scen i układanie fabuły, ożywanie postaci, aż do finalnego pisania. Albo naturalnej śmierci opowiadania, co zdarza się częściej niż ktokolwiek by chciał.
Opowiadanie ma już trochę zarysu fabularnego. Ma bohaterów, mniej więcej. Nie ma tytułu. I dzięki temu tytuł ma blog.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz